Przepraszam,ale pomysłów na resztę brak.
Moje psiapsiółki, myślę powinnam odstawić Rafała. Tak, to dobry plan.
Joanno, mam nadzieję, że zła nie będziesz i nie wywołałam konfliktu interesów między mną a "Supłem".
CHRYZOSTOM UBIŁ JELENIA
„Miałem wielki sen - zabiłem lwa” T.Love
-Kazała napisać opowiadanie, to napisałem. Nie wiem, o co chodzi. Tak jak chciała, dwie strony A4; wstęp, rozwiniecie, zakończenie. Od siebie dodałem nawet dialog w kilku miejscach… A tu taka afera. To już człowiek nie może sobie pozwolić na odrobinę przypadku w tekście? –przerwałem, przykładając do ust kubek z kawą. Pewnie źle maskowałem swoje zniecierpliwienie, raz po raz spoglądając na wyświetlacz telefonu komórkowego. Oczekiwałem zbawienia, liczyłem, że planowana egzekucja się nie odbędzie, a ja cofnę się w czasie i z posiadaną dziś wiedzą, dokonam innego wyboru. Tutaj muszę oddychać zgodnie z rytmem szkoły, stawiać kroki w kolejności i wielkości zatwierdzonej przez szkołę, mało brakuję a sra…przepraszam, stałbym się wytworem, odpadem po procesie wytwarzania polskiego inteligenta.
Dobrze, uniosłem się, przyznaję, ale jeden raz zachciało mi się indywidualności, a tu taki „kwas”. Nie zdziwi mnie, jeśli, na dziedzińcu odbędzie się pokazowy proces, ze mną jako oskarżonym w roli głównej. W finale, uczniowie wymierzą mi sprawiedliwość setką obelg i gradem piórników, gumek do mazania, kwitnących drugich śniadań. I nie mam o to pretensji, mogłem się spodziewać takiego obrotu sprawy.
Mój rozmówca nie raczył wzbogacić naszej rozmowy o swoje zdanie, toteż postanowiłem nakreślić czytelnikom, przez jaki to występek znalazłem się na krześle w gabinecie dyrektora. Odrobiłem pracę domową. Pierwszy raz od wielu miesięcy sprawiło mi to nieopisaną frajdę. Akcja opowiadania miała zostać osadzona w realiach średniowiecznych, a co ważniejsze nie został podany żaden klucz –„wolny tekst”, zapomniałem już, jak to wygląda. Podekscytowany zabrałem się do pracy. Dwie godzinki i było po sprawie. Z lekką próżnością patrzyłem na zapisaną kartkę, bo nie dało się ukryć, że to najlepsza historia, jaką napisałem. Wielu z czytelników tej surowej, pozbawionej korekty, wersji obdarowywało mnie dobrymi recenzjami. Z tak doprawionymi skrzydłami oddałem zadanie domowe i spodziewałem się… nie wiem, czego, ale na pewno nie obniżonego zachowania i pały z polskiego.
Zarzut brzmi: „ W tytule uczeń Iksiński zawarł słowo uznane za wulgarne. Cała historia przypomina bardziej wizje narkotyczne, niż baśń.”
- Przyśnił mi się Pasek na polowaniu i teraz mam. Czy według ciebie umyślnie wpisałem TAKIE wyrazy? Moze powinienem gorzej pisać? Przeciętnie, byle tylko nie uznano mnie za „natchnionego”…?
- Ja tam tego nie rozumiem. Że niby TEN wyraz tam jest? Daj spokój, przecież TO się pisze przez „h”- powiedział uczeń starą, szkolną gwarą.
Szukajcie, a może znajdziecie siebie tam tam na dole w bałaganie.
Hanno. mi wojtek czasami robi moim tel ale kasuje :/ Jachniczek ma kaszelek świetnie jeździ taaak czasem słucham:) peszek i pacze na plan i widzę,że bedziemy zwiedzac zamek obczaj 2009-06-02 23:44:26 narazie nie przypomnialas o muzyce nie przypomnialas o muzyce Jutro kartkówka. wtorek 12 maja godz 17.00 w szkole odbędą się warsztaty z zakreu pisania projektów odezwał sięide... może go znajdę w bibliotece w Ro ajm sori maj boss for ma shitty korekta wiedzialas ze tolkien tez mial alter ego co do Teatru na stronie przyjaciół nie widziałam żadnej aktualizacji jeżewli chodzi o repertuar nie czujesz się zmęczona? masz internet znowu ?? znaczy komputer ?? a Ty jak tam? teatr? a dzis sie spotykalas z tym tam nie? 2009-03-16 01:06:48fajnie było zobaczyć twoimi oczami http://www.youtube.com/watch?v=BrvrIEQcVjY jest śliczna wejdź na maila, coś przesłałem 2009-03-27 19:07:25Ze wszystkiego, co napisano, to tylko miłuję, co ktoś pisze własną krwią. Pisz krwią, a doświadczysz, że krew jest duchem (...) Albowiem taka jest prawda: odszedłem z domu uczonych i jeszcze drzwi zatrzasnąłem za sobą. Zbyt długo dusza moja głodowała przy ich stole; nie jestem tak jak oni wyćwiczony w poznawaniu niczym w rozgryzaniu orzechów. Wolność miłuję i powietrze ponad rześką ziemią. masz nowych kolegów? http://picasaweb.google.pl/hanazagula/Hubertus2009Bucharzewo# i miłego weeka Bardzo dziwna rzecz się stała wczoraj. zmykam do ksiązek jeszcze obiad zjem i mozesz zadzwonic 123, 75, 45, 52, 38, 44 kurde chyba nawet walek go przesciga Posłuchaj wymowy oraz sprawdź więcej znaczeń: a z klasy? hehehe luz jak na moje to macie powód do dumy, bo udało wam się całkiem dobrze Cześć rokietnica Tej, nie odpisałeś mi jakie koszty w namiocie miłobybyo posłuchac takich z drabinką po prawej
Rabarbar kwitnie o tej porze roku, gdy na ziemi kobiety okazują się coraz piękniejsze,a kaloryfery biorą urlop. Jednego z takich dni Marek po raz pierwszy zszedł do kopalni. Założył wsiową kurtkę swojego taty i nowe filce. Mimo tego, że oswajał się z myślą nadbiegającej dorosłości, ciepło domowego ogniska przyciągało jak magnes.
Niespodziewanie jego młodszy postanowił odpowiedzieć na wezwanie do obrony Ojczyzny, na domiar złego schorowany ojciec stracił pracę. Marek musiał złożyć hołd lenny mamonie, aby zapewnić chleb rodzinie.Sekwencja kolejnych zdarzeń była łatwa do przewidzenia. Chłopiec nie mógł znaleźć pracy w swoim zawodzie, a potrzebował pieniędzy jak najprędzej. Wtedy pojawiła się propozycja pracy w kopalni, mimo rozterek została przyjęta.
***
Wiosną, dnia świątecznego na Polsacie leciał „Kokon” i cała familia Marka zgromadziła się przed telewizorem.W którymś momencie chłopiec oznajmij, że wyjeżdża razem ze stutysięcznym tłumem polaków, którym zaoferowano pracę we francuskich kopalniach.
- Twój przodek brał udział w powstaniu listopadowym.- powiedział ojciec, wyciągając się w fotelu- pewnego dnia jego oddział zagłosował przez aklamację o próbie przebicia się na zachód, nazwijmy to ucieczką, a nie dezercją. Jesteś z pokolenia skażonego elektroniką, hołdującego młodości. Jednak ty również kiedyś będziesz potrzebował grabarza. Pieniądze to jedno, one znikają, są przejadane, źle inwestowane , wyparowują... Idee po nas zostają synu, idee. – kształtny nos ojca wymagał pomocy chusteczek.
Młoteczek kuchenny ubijający w tym czasie schabowe, przestał pracować. Markowi przypomniała się posada marzeń. Zawsze chciał zostać nadleśniczym, a tu czeka na niego kilof i wielka ciemność. Nieborak nic nie mówiąc odszedł do korytarza, otworzył drzwi i nie zamykając ich za sobą wyszedł. Utonął w odmęcie słów oraz zimnego wyrazu twarzy ojca. Przed blokiem jego policzki otulił chłodny północny wiatr. Wydawało się,że to najczarniejszy dzień jego życia, który można jedynie przepić, a nie przeżyć.Na chwilę jego uwagę przykuli robotnicy, wsadzający pod blokiem sadzonki lip, czy innych dużych drzew.
- To jakiś spisek Boga, Czasu i Ludzkości przeciwko mnie – po policzku Marka spłynęła mała łza. Usłyszał szum głosów pierwszych nadciągających górników. Sięgnął do kiszeni kurtki, zamiast paczki chusteczek wyciągając upominek od mamy.
Wspomnienia osób, uczuć, słów kotłowały się w jego głowie i niczym wichura niszczyły teraźniejszość. Tym co wydobył z czeluści swoich kieszeni było zdjęcie przyjaciół. Kule Mariana które oddał na wotum matce Boskiej Częstochowskiej połyskiwały w prawym dolnym rogu. Za Markiem chował się najlepszy woźnica w mieście Michał. Nieco z boku Agnieszka zakuwała w kajdany Adama, podczas próby ich najlepszej, jak dotąd sztuki teatralnej. Zły duch opanował naszego bohatera, który zwrócił się w niewiadomym kierunku i zniknął.
http://www.youtube.com/watch?v=o1UXBC7whrQ
To na dole ma sto lat.
Od tego na dole wziął się tytuł. Dziś jest zimno i wcale przyjemnie.
Jak mi ktoś powie,że robienie sobie krzywdy nie sprawia przyjemności to go zbiję, na kwaśne jabłko, a może nawet na zgniłą węgierkę. Ktoś zakrzyknie, że zdanie brzmi jak z podręcznika domowego samobójcy, a przynajmniej masochisty. Otóż nie, już wyjaśniam.
Nikt oczywiście otwarcie na ulicy się nie przyzna, nawet przed samym sobą. W momencie czynienia złego nikt nie określi tego, co właściwie czuje. A mianowicie, że się jest ciepłym kłębkiem materii, jedynym takim ośrodkiem życia we wszechświecie.
Czujesz przyjemność, bo twoje problemy, twoje cierpienie zmienia bieg historii większej lub mniejszej. Nieważne, ważne że twojej. Dzięki zdolności odczuwania bólu,a raczej wyjątkowej interpretacji tego uczucia, podświadomość tłucze w twoje ściśnięte przez płacz czoło: "Centrum wszechświata to ja. Największy problem jest mój i największe cierpienie też zasłużenie przypadło mi w udziale. Tak, jestem niepowtarzalna, bo płaczę. Przecież inni tego tak nie robią, nikt inny nie ściska tak silnie poduszki i nie zużywa tylu chusteczek. Moje łzy pozostawiają gruby ślad soli na policzku, mój krzyk powoduje fale uderzeniową łamiącą przekonanie o sprawiedliwości Boga, jednoczenie nie alarmując mamy siedzącej w pokoju obok."
Masz dwa razy.
cztery uderzenia
daj mi poczuć że coś znaczę
cel twoich rąk
powierzchnię przyswajania energii
twojego ciała
Masz kilka minut
średni polak korzysta z trzech
cztery strzały
truskawkowe osłony
kamizelka kuloodporna
aresztowanie
zaanektowanie nowego terytorium
Nie zamykaj oczu
nie zasłaniaj okien
nie zakładaj
nie zamykaj drzwi
niech słyszą
Masz miejsce na grób
tylko kop
cztery razy w bok
dwa się zanurz
w cuchnących trzcinach
wyciągnij łódź
i odwieść nas od tego zdołaj,
gdybyśmy chcieli mnie tutaj pochować.